← Powrót do bloga
Podstawy · 4 min czytania

Dodatki do strony: co jest co i po co

Rezerwacje, oceny Google, blog, kolejny język, e-mail na własnej domenie. Co każdy z tych dodatków robi, kiedy się przydaje i kiedy spokojnie możesz go pominąć.

Pakiet to strona jako taka: układ, teksty, zdjęcia, formularz kontaktowy. Dodatki to funkcje, których nie każdy potrzebuje, dlatego nie wchodzą w cenę domyślnie. Nie ma sensu, żebyś miał rezerwację online, jeśli przyjmujesz wyłącznie z polecenia, ani wersję angielską, jeśli wszyscy Twoi klienci mówią po polsku.

Ten wpis nie jest o cenach, bo te znajdziesz w cenniku i w konfiguratorze. Jest o tym, co każdy dodatek właściwie robi, kiedy się przydaje i kiedy spokojnie możesz go pominąć.

Zapisy: trzy różne drogi do tego samego

Rezerwacja online. Kalendarz na Twojej stronie. Klient widzi wolne terminy i sam wybiera ten, który mu pasuje. Zapis trafia do Ciebie, więc nie oddzwaniasz wieczorem, żeby ustalić godzinę. To rozwiązanie dla Ciebie, jeśli wizyty planujesz z góry, a terminarz prowadzisz sam.

Rezerwacje Booksy. Booksy to zewnętrzny serwis rezerwacyjny, popularny w branży beauty i u części lekarzy. Ma sens tylko wtedy, gdy już z niego korzystasz: podłączamy Twój istniejący grafik do strony, żeby klient rezerwował bez przechodzenia do osobnego serwisu. Konto i abonament pozostają po stronie Booksy, my ich nie zastępujemy.

Znany Lekarz. To samo dla medycyny. Jeśli masz tam profil, wstawiamy na stronę jego moduł rezerwacji. Sens jest w tym, że pacjent nie musi Cię szukać w portalu, a Twoje opinie i terminy nadal żyją w jednym miejscu, które już prowadzisz.

Trzy pozycje, jeden cel, więc wybiera się jedną z nich. Jeżeli już masz Booksy albo Znanego Lekarza, własny kalendarz zwykle będzie dublowaniem pracy.

Zaufanie i dojazd

Oceny Google na żywo. Twoje oceny z wizytówki Google, wczytywane bezpośrednio ze źródła. Kluczowe słowo to „na żywo”: nie przepisujemy ich ręcznie, więc nowa opinia pojawia się na stronie sama, a stara ocena nie zostaje na niej na zawsze. Przydaje się, kiedy masz już zbiór opinii i są dobre. Przy trzech ocenach lepiej odczekać.

Mapa Google. Mapa z pinezką i podpowiedzią trasy. Brzmi jak drobiazg, a na stronach gabinetów bywa jednym z najczęściej klikanych elementów, bo ludzie sprawdzają dwie rzeczy: czy dojadą i gdzie zaparkują. Ma sens, gdy przyjmujesz w konkretnym miejscu. Przy pracy wyłącznie online jest zbędna.

Treść, która się zmienia

Blog albo aktualności. Miejsce, w którym samodzielnie publikujesz teksty: wyjaśnienia zabiegów, odpowiedzi na pytania, które słyszysz co tydzień, informację o urlopie. Wymaga pakietu z panelem do edycji, bo bez panelu nie miałbyś jak dodać wpisu. Warto, jeśli faktycznie zamierzasz pisać. Puste „Aktualności” z jednym wpisem z zeszłego roku działają przeciwko Tobie.

Dodatkowa podstrona. Kiedy wyczerpiesz liczbę stron z pakietu, dopisujemy kolejne. Najczęściej chodzi o osobną stronę dla usługi, na której zależy Ci najbardziej, bo osobna strona łatwiej trafia w konkretne zapytanie w wyszukiwarce niż akapit na stronie zbiorczej.

Kolejny język. Pełne tłumaczenie strony, przełącznik języka i osobne adresy dla każdej wersji, żeby wyszukiwarka traktowała je jako dwie równorzędne strony, a nie duplikat. Sens pojawia się wtedy, gdy realnie obsługujesz obcojęzycznych klientów. Sama obecność wersji angielskiej nikogo nie przyprowadzi.

Sprawy techniczne, które zdejmujemy z Ciebie

Wdrożenie domeny i hostingu. Domena to adres Twojej strony, na przykład twojgabinet.pl. Hosting to miejsce, w którym strona jest przechowywana. Ten dodatek oznacza, że kupujemy jedno i drugie w Twoim imieniu, konfigurujemy i podłączamy certyfikat SSL, czyli szyfrowanie połączenia, dzięki któremu przeglądarka nie ostrzega o niezabezpieczonej stronie. Alternatywa to zrobienie tego samodzielnie z naszym poradnikiem.

E-mail na własnej domenie. Skrzynka w formie kontakt@twojgabinet.pl zamiast adresu na gmailu. Poza wrażeniem, jakie robi na kliencie, ma znaczenie praktyczne: wiadomość z własnej domeny rzadziej trafia do spamu niż taka, która podaje się za firmową, a wysyłana jest z darmowej skrzynki. Nasza część to konfiguracja i sprawdzenie, czy wiadomości docierają. Skrzynkę prowadzi potem Google albo Microsoft, u nich też opłacasz abonament.

Czego nie nazywamy dodatkiem

Stała opieka. Aktualizacje, kopie zapasowe, drobne zmiany i wsparcie techniczne. To osobna usługa abonamentowa, a nie funkcja doklejona do strony: płacisz za czas, nie za rzecz, i możesz z niej zrezygnować bez wpływu na działanie witryny. Trzymamy ją poza listą dodatków właśnie po to, żeby nie wyglądała na coś, co jest w pakiecie.

Rabat grupowy. Jeśli stronę zamawia kilku specjalistów z jednego gabinetu, wyceniamy to indywidualnie, bo za dużo zależy od tego, ile elementów jest wspólnych.

Jak wybrać

Zacznij od pytania, co ma się na stronie dziać, a nie od listy funkcji. Jeśli chcesz, żeby ludzie się zapisywali, potrzebujesz jednej drogi zapisu, nie trzech. Jeśli chcesz być znajdowany w wyszukiwarce, więcej da regularne pisanie niż kolejna funkcja.

W konfiguratorze możesz poskładać zestaw i zobaczyć, co się z niego robi. A jeśli nie jesteś pewien, napisz i opowiedz, jak pracujesz. Odradzimy to, czego nie będziesz używać.